Skip to content

Esej o Spalaniu

„Piśmiennictwo poświęcone wojnie i Zagładzie oscyluje wokół określonych sytuacji i zdarzeń, motywów i wątków. Przez lata szukano języka wyrazu dla opisu doświadczeń trudnych, wykorzystywano różne techniki przekazu od dokumentu osobistego, reportażu, relacji po quasi-dokument. U podstaw każdego z tych tekstów, niezależnie czy powstał tuż po wojnie, jak proza Borowskiego, czy wiele lat po jej zakończeniu, jak np. Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego, zawsze była potrzeba dania świadectwa, rozliczenia z wojennymi przeżyciami.

Także i dziś, choć od zakończenia II wojny światowej minęło ponad siedemdziesiąt lat, nie można powiedzieć, że temat ten został już wyczerpany i zamknięty. Żyją jeszcze świadkowie, pojawiają się nowe dokumenty, rodzą inicjatywy mające na celu przywracanie i kultywowanie pamięci o czasie marnym. Pozostały miejsca kaźni, obozy, cmentarze i bezimienne mogiły świadczące o upadku człowieka jak i o jego wielkości. I to one skłaniają do refleksji, prowokują pytania o przeszłość. Co ciekawe, do przeszłości sięgają ludzie młodzi, którzy wojnę znają z książek i wspomnień bliskich, powodowani potrzebą poznania historii swojego miasta, regionu, poszukujący źródeł własnej tożsamości.

Zjawiskiem ciekawym w poezji ostatnich lat jest twórczość Grzegorza Kwiatkowskiego. Do tej pory ukazało się pięć tomików wierszy: przeprawa (2008), Eine Kleine Todesmusik (2009), Osłabić (2010), Radości (2013), dwujęzyczny polsko-angielski zbiór Powinni się nie urodzić (2011), spalanie (2015) oraz Powinni się nie urodzić revisited – Urodzić (2016). Autor spalania to człowiek o wielu zainteresowaniach i pasjach – jest autorem słów do spektaklu Duety nieistniejące Teatru Dada von Bzdülöw i Mikołaja Trzaski (2011), współautorem adaptacji libretta opery Madame Curie Elżbiety Sikory, współtwórcą i muzykiem alternatywnego zespołu Trupa Trupa. Był dwukrotnie (w latach 2009 i 2010) zgłoszony do Paszportów Polityki. Wiersze, które stały się przedmiotem uwagi, pochodzą z tomu spalanie, to druga część trylogii tego autora (tworzą ją tomy: radości, powinni się nie urodzić i spalanie). Dla Kwiatkowskiego ważne są świadectwa pamięci, czas i jego wpływ na ludzkie losy, interesuje go człowiek w całej swej złożoności, w życiu i śmierci. Mówi o tym w jednym z wywiadów:

Razem z moim dziadkiem jeździłem do obozu i byłem z nim, kiedy po raz pierwszy od wojny odwiedził to miejsce. Zresztą mój dziadek był nie tylko więźniem Stutthofu, ale również volksdeutschem i żołnierzem Wehrmachtu, a później żołnierzem Armii Andersa. Tak że te wszystkie rzeczy łączą się i przenikają, i mają na mnie wpływ. A na wsi, na której również mieszkam, dosłownie kilometr dalej mieszka pan Albin Ossowski, o którym razem z moim przyjacielem Rafałem Wojczalem kręcę film. Pan Albin był m.in. więźniem, szrajberem [pisarz obozowy – E.K.] i wykonywał sekcje zwłok w Birkenau, a przedtem był egzekutorem z ramienia AK. Po wojnie został rzeźbiarzem. Te sprawy są zresztą mimo upływu czasu nadal w jakimś sensie aktualne i do dzisiaj można znaleźć różne drastyczne rzeczy. Dosłownie kilka tygodni temu – przy okazji kręcenia filmu za płotem i już poza terenem obozu Stutthof – znaleźliśmy kilka ton butów po pomordowanych. Po prostu leżą tam sobie w lesie i gniją. Buty zamordowanych w Auschwitz. Więźniowie Stutthofu naprawiali to obuwie. W każdym razie przekazaliśmy sprawę dyrekcji muzeum i sprawa będzie rozwiązana.

(…) miasto Gdańsk i dzielnica Wrzeszcz, w której mieszkam, sprzyjają fascynacji sprawami na styku Polski i Niemiec. Kilkaset metrów od mojego domu znajduje się założony przez Niemców cmentarz Srebrzysko, zresztą jeden z najpiękniejszych w Trójmieście i stamtąd również biorę materiały do poezji, to znaczy fragmenty niektórych moich wierszy są rzeczywiście istniejącymi napisami na nagrobkach. A zaraz obok cmentarza znajduje się zakład psychiatryczny Srebrzysko. W ramach akcji T4 więźniowie zakładu zostali wywiezieni do Niemiec i zagazowani przez nazistów – to też temat, który mnie interesuje, to znaczy eugenika. Blisko mojego domu jest też miejsce stricte poetyckie. Na terenie Srebrzyska mieści się dworek, w którym mieszkał niemiecki poeta romantyzmu Eichendorff.1

Poeta w swojej twórczości stosuje charakterystyczny zabieg kontynuacji, niektóre wiersze dopełniają historie opowiedziane w poprzednich tomikach, tak jest w przypadku np. wierszy lekcja estetyki, urodzić. Tworzy swoiste studium człowieka, śmierci, które objawia się w całej swej złożoności, szczególnie kiedy uwzględni się także poprzednie wiersze. Podobnie wygląda budowa spalania – tu także mamy do czynienia z powtarzalnością tego tematu np. w wierszach u zbiegu Wisły i Soły, kiedy odsłaniane są stopniowo tajemnice bohaterów, tworząc rodzaj wielogłosowej opowieści. Podróż Kwiatkowskiego do przeszłości to wędrówka po cmentarzysku zamkniętych już biografii. Są wśród tych wspominanych ludzi mieszkańcy Oliwy (dziś dzielnica Gdańska) Victor Oswin Puttrich, Bruno Schleinstein (spalanie), Ernst Becker-Lee, Dora Drogoj, Catherine Blake, Buzia Wajner (radości), ale i bezimienne ofiary (lekcja estetyki w masowym grobie z tomu Spalanie). Wiersze koniec czy obok stanowią poetycką opowieść o śmierci wszystkich tych, którzy nie mają swojego grobu, a ich prochy dawno rozsypał wiatr.

W tej ciekawej twórczości interesują mnie przede wszystkim teksty odsyłające do czasów wojny, przywołujące tragiczne zdarzenia i losy żyjących wtedy ludzi. Powracanie do tematu wojny, śmierci, ukazywanie jej w różnych odsłonach staje się swoistą wiwisekcją także naszych wyobrażeń o przeszłości. W przypadku wierszy autora spalania nie chodzi jedynie o grę motywem czy formą, ale potrzebę zbliżenia się do czegoś, co choć niepojęte, jest tak naprawdę jedynie realne i pewne. Dla Kwiatkowskiego daty narodzin i zgonu stają się ramą i cezurą, w nich mieści się najważniejsze – życie każdego człowieka ze swoimi najbardziej znaczącymi chwilami, które decydują i decydowały o prawdziwej kondycji człowieka. Do analitycznego oglądu konieczne jest przywołanie całych tekstów, takie zestawienie pozwala na ukazanie metody pisarskiej Kwiatkowskiego, ważny bowiem jest sam zapis poszczególnych wierszy pozwalający dostrzec wykorzystanie skrótu, kondensację formy i treści.

dawno temu

niemiecki drwal Adolf Eichmann
ostrzy siekierę ścina drzewo
i myśli o gorącym bulionie

dyrektor fabryki czekolady Wilhelm Koppe
przeczesuje włos
pastuje buty
i mówi po raz setny swoim dzieciom i swojej żonie:

dawno dawno temu
na podmokłych terenach u zbiegu Wisły i Soły

lekcja estetyki III

podczas rzezi mocno się postarzałem
i gdybym wcześniej o tym wiedział
nie zabijałbym

lekcja estetyki w masowym grobie

oficer Schubert
potomek Schuberta
jeździł na rozstrzeliwania
i wygwizdywał sobie piosenki przodka

lekcja estetyki IV

pojechał do Oświęcimia
ubrany na galowo
jak na pogrzeb
albo na ślub
chodził całe dnie po trawnikach
i pogwizdywał
i szczerze zazdrościł
tak wielkiego końca
tak wielkiego i dobrze udokumentowanego końca

koniec

ciało mojej siostry jeszcze było ciepłe
jeszcze się rzucało
zamordowali ją pod lasem
obsypana igliwiem
nawet mi się taka podobała
a potem chłopki zerwały z niej ubranie
i strzepały z niego igliwie
i zauważyły mnie w krzakach
to był mój koniec

świat

poszłam z dzieckiem do lasu i razem z nim bezradna płakałam
łzy ściekały mi z oczu a dziecko wycierało mi łzy rączką
i tak bardzo żałowałam że przywołałam je na świat

również

chór dzieci w bawarskiej wsi
pierwszy sopran drugi sopran i alt
śpiewają przy otwartym oknie Brucknera
i na pobliskie pola zsyłają harmonię i ład

marzy im się wąwóz usłany ciałami
psy i inwentarz i zwierzęta polne również
najmłodsze rodzeństwo i to które jest już w drodze również

Śmierć jako temat, jak już wspomniałam, dominuje w tych wierszach. Poeta mówi o niej wprost, mówi o zabijaniu, pojawia się jako wspomnienie czyjegoś zgonu. Uderzają przede wszystkim wiersze, w których poeta oddaje głos sprawcom wojennych zbrodni i ich ofiarom. Śmierć sygnalizuje także pośrednio tytuł zbioru – wprawdzie „spalanie” może oznaczać metaforyczne określenie emocji, uczuć, ale w tym wypadku wskazuje na niszczącą siłę ognia, spalania zwłok, ofiarę z życia. Autor Spalania ukazuje problem z różnych perspektyw – oddaje głos oprawcom; widzimy śmierć w relacji osoby bliskiej ofierze; „opowieść” zmarłego przypominającego śmierć siostry i swoją; przywołaną, pełną podziwu dla funkcjonowania nazistowskiego obozu, relację z „wycieczki” (już po wojnie) do obozu zagłady; myśli o śmierci zrozpaczonej matki. Przyjrzyjmy się zatem wierszom, których bohaterami są ludzie uwikłani, dokonujący w czasie wojny zbrodni – to dwa wiersze: plony i leśnik Danz:

plony

nasz prawdziwy zawód to rolnictwo
nie zabijanie
chociaż przyznaję: rzezie na bagnach odbywały się w rytmie prac sezonowych
i kiedy były duże deszcze nie wychodziliśmy po plony

leśnik Danz

podczas wojny układaliśmy ciała jak drewno
ale już po wojnie układaliśmy w lesie drewno
jak świeżo ścięte ciała

Zwraca uwagę poetycki zbieg – opowiedziane z perspektywy czasu zdarzenia są konsekwencją rozmowy/ wywiadu/ spowiedzi, które wiersz jedynie sugeruje. Sygnałem pozwalającym na takie odczytanie jest „zawieszone” pytanie o przeszłość, pytanie które tu nie pada, a jednak pozostaje nieustannie obecne w świadomości bohaterów. Wskazuje na tę dialogowość budowa tekstów, inicjalne formy pierwszych wersów, tok wierszy. Według badaczy tekstem dialogowym bądź zdialogizowanym jest każdy tekst, który rozszczepia się na co najmniej dwa osobne głosy i reprezentuje dwa różne sposoby/punkty widzenia. Jest nim nie tylko dyskurs, ale i każda przemowa skierowana do kogoś, ale tylko wtedy, gdy można odnaleźć ślad obecności rozmówcy. Wydaje się, że każdy z tych wierszy mieści się w tak pojmowanej dialogiczności.

W każdej z tych wspomnieniowych relacji bohaterowie Kwiatkowskiego zdają się odwracać uwagę od siebie: „nasz prawdziwy zawód to rolnictwo / nie zabijanie” mówi bohater wiersza plony. Nie od razu „przypomina” sobie siebie z przeszłości, już samo użycie liczby mnogiej „rozmywa” jego winę. Żaden z nich nie potrafi postrzegać świata inaczej niż poprzez ideologię, ci ludzie myślą i mówią tymi samymi kategoriami, jakie zostały im wpojone przez system. Beznamiętność relacji leśnika Danza jest uderzająca: „podczas wojny układaliśmy ciała jak drewno/ ale już po wojnie układaliśmy w lesie drewno / jak świeżo ścięte ciała”.

Wszyscy bohaterowie wierszy Kwiatkowskiego ukazywani są poprzez skondensowany obraz, to kilka wersów skupiających się na najważniejszym segmencie ich życia. Przeszłość, którą skrywają, ujawnia się poprzez fragment, ale niezwykle znaczący. Każda z postaci nosi w sobie mroczną tajemnicę, prawdę inną niż ta, jaką objawia światu. Skrywana przez lata przeszłość powraca nagle poprzez zaskakujące skojarzenie, jak choćby bale drewna przypominające ciała. Znaczące dla uchwycenia poetyckiego zamysłu wydaje się motto odsyłające do słów Papageno z Czarodziejskiego fletu Mozarta: „jam ptasznik biedny/ dopiero z lasu przychodzę wesoły/ hopsasa hopsasa”. To postać, podobnie jak bohaterowie Kwiatkowskiego, niejednoznaczna, skrywa przed światem tajemnicę – to nie on jest wybawcą księcia, choć za niego się podaje. Znaczące jest także jego przebranie – charakterystyczny pierzasty strój nadwornego ptasznika.

Podstawowym pytaniem stawianym w tych utworach jest pytanie o istotę zła, które dotyka człowieka niezależnie od jego profesji („bohaterami” są przecież zwykli ludzie – drwal, dyrektor fabryki czekolady, miłośnik muzyki, potomek sławnego kompozytora) i czasu, w którym żyje. To także próba zmierzenia się z historią tą w wymiarze globalnym, ale widzianą także poprzez prywatne doświadczenia każdej z postaci. Co może łączyć i w jaki sposób śmierć i sztukę? Pozornie nic, to przecież różne zakresy ludzkiej egzystencji. Wydaje się, że można jednak szukać tych związków w ich niejednoznaczności, jaką z sobą niosą, w ładunku emocji pobudzającym myśli i wyobraźnię, w precyzji muzyki, której tylko nieliczni mogą dotknąć, w tajemnicy śmierci – przedmiocie dociekań człowieka od początku jego istnienia, budzącym i ciekawość, i przerażenie – w jednym i drugim przypadku – tajemnica.

Te wstrząsające obrazy śmierci zadawanej w takt, przy dźwiękach muzyki, jak w wierszu lekcja estetyki w masowym grobie, odsyłają do wspomnień więźniów, czy biografii zbrodniarzy, mówił o tym także poeta w przywoływanym już wywiadzie: „(…) To, niestety, też sytuacje prawdziwe. One też mnie dziwią. Takie śpiewanie nad grobem i swoimi ofiarami to taki szczyt perwersji, ale jednak perwersji, do której zdolny jest człowiek. Już po napisaniu Spalania czytałem książkę Auschwitz. Medycyna III Rzeszy i jej ofiary Ernsta Klee. Jest tam cały rozdział o Mengele. Okazuje się, że podczas selekcji zachowywał się jak dyrygent. Nucił sobie Humoreski Dwořaka i często gwizdał, i śpiewał, i skazywał ludzi na śmierć z satysfakcją. Tak wynika z relacji nie jednej osoby albo dwóch, ale z przekazu bardzo wielu więźniów” (…). (…) dziewięćdziesiąt pięć procent „bohaterów” książki Auschwitz. Medycyna III Rzeszy i jej ofiary Ernsta Klee4 kończyło Akademię Medyczną w Grazu, a po wojnie wróciło do tego uroczego miejsca i żyło tam długo, długo i szczęśliwie. I być może opowiadali swoim wnukom to, co opowiada jeden z bohaterów wiersza „dawno temu” ze spalania: „dawno dawno temu/ na podmokłych terenach u zbiegu Wisły i Soły”. (ten sam wywiad).

Śmierć pojawia się w tych wierszach na wiele sposobów i w różnych konfiguracjach – jako wspomnienie uczestnika tragicznych zdarzeń; pamięć niedoszłej ofiary, kata, świadka; chorego trawionego chorobą; cierpiącego dziecka. Dawne przeżycia odsłaniają się stopniowo i niespodziewanie, przywołane chwilą nagłego przypomnienia poprzez szczegół – przedmiot, dźwięk, obraz – które choć niepozorne i chwilowe, powodują lawinę wspomnień, zazwyczaj tragicznych dla samego bohatera, szokujących dla otoczenia/odbiorcy. Poeta nie analizuje zdarzeń, nie drąży tematu, wydobywa jedynie element – a w tym przywołanym punktum zawarte jest wszystko – tak, jak doznania sprzed lat, dziś powracające do starego leśnika poprzez zaskakującą analogię między ludzkim ciałem a kłodą ściętego drzewa w wierszu leśnik Danz (leśnik Danz (Spalanie), s. 12) czy wierszu lekcja estetyki III, w którym dopuszcza do głosu byłego zbrodniarza i jego zwierzenia: „podczas rzezi mocno się postarzałem / i gdybym wcześniej o tym wiedział / nie zabijałbym” (lekcja estetyki III (Spalanie), s. 21. Prawdziwym zmartwieniem zbrodniarza jest estetyka jego ciała, nie zło, jakiego się dopuścił. Zastosowanie sprawozdawczego tonu, pozbawienie wypowiedzi emocjonalności, ten przejaskrawiony sposób ukazywania zdarzeń i ludzi obnaża upadek człowieka, wyzbycie wszelkich wartości. W wierszach Kwiatkowskiego nie ma wskazań na konkretne miejsca, na dokładny czas zdarzeń. Ten sposób przedstawienia wskazuje na totalny charakter działań wroga.

Tekstom o śmierci, których „bohaterami” są uwikłani w zbrodnie „zwykli” ludzie, towarzyszą wiersze będące relacjami ofiar. Można założyć, uwzględniając sposób ich przedstawienia, usytuowanie w przestrzeni, że wiersze te dotyczą przedstawicieli narodu żydowskiego. Wykluczeni, otoczeni murem w miejscach dla nich wyłączonych, ukrywający się po stronie aryjskiej, w lasach, pozostawali sami ze swym strachem, zawieszeni między życiem a śmiercią.

koniec

ciało mojej siostry jeszcze było ciepłe
jeszcze się rzucało
zamordowali ją pod lasem
obsypana igliwiem
nawet mi się taka podobała
a potem chłopki zerwały z niej ubranie
i strzepały z niego igliwie
i zauważyły mnie w krzakach
to był mój koniec

świat

poszłam z dzieckiem do lasu i razem z nim bezradna płakałam
łzy ściekały mi z oczu a dziecko wycierało mi łzy rączką
i tak bardzo żałowałam że przywołałam je na świat

Losy postaci z wiersza koniec są świadectwem szczególnym, wypowiedziane bowiem przez kogoś, kto nie żyje. Wybór takiej kreacji6, forma jaką przyjmuje wiersz, jest jednak równie sugestywna, jak prawdziwe wspomnienie kogoś, kto przeżył. Oszczędne, pozbawione patosu słowa skupiają się na najważniejszym – na bezsensie tych śmierci7. „Opowiedziana” jest beznamiętnie, „z dystansem” – najpierw opowiadający skupia się na obrazie mordowanej siostry, swoją śmierć kwituje: „chłopaki (…) zauważyły mnie w krzakach / to był mój koniec” (koniec, (spalanie), s. 27). Świadectwo w ten sposób dane nie mieści się w typowej formie wspomnienia, poeta oddaje głos nieżyjącemu.

W zbiorach Kwiatkowskiego odnajdujemy tego typu epitafia sposobem obrazowania nawiązujące do wierszy Edgara Lee Mastersa z jego Spoon River Anthology8, Kronik miasteczka Pornic Czesława Miłosza9, a także późnej poezji Anny Świrszczyńskiej10. Elementem charakterystycznym dla zabiegów poety jest gra między retoryką epitafium jako gatunkiem poezji wysokiej o antycznym rodowodzie a stylistyką potocznego języka bohaterów wyznań. Patos charakterystyczny dla utworów mówiących o śmierci, cała kulturowa tradycja zestawione zostają z pozbawioną podniosłości śmiercią zaszczutego rodzeństwa: „(…) zamordowali ją pod lasem / obsypana igliwiem / nawet mi się taka podobała / a potem chłopki zerwały z niej ubranie / i strzepały z niego igliwie (…)” (koniec, (spalanie), s. 27). Bezczasowość wyznań sprawia, że na zawsze pozostają one takie same, niezmienne, zatrzymane w najbardziej dramatycznym momencie, zyskują znaczenie symboliczne w tym pośmiertnym podsumowaniu.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na język, w jaki wyposażył poeta swoich bohaterów. Można mówić o jednolitej stylistyce ich wyznań, zawsze bowiem jest to język potoczny, jednak zauważalne są także pewne różnice np. w sposobie konstruowania zindywidualizowanych wypowiedzi poszczególnych postaci – matki, „wspominającego” śmierć siostry i swoją dziecka, byłego leśnika. Różnice wynikają przede wszystkim z określonych typów osobowości bohaterów, ich wcześniejszych biografii, także z różnego stopnia metaforyzacji języka, którym opisują zdarzenia.

Pytaniem podstawowym, jakie rodzi się z tych wierszy, jest pytanie nie tyle o sens zła11, co dociekanie, jak to możliwe, że w człowieku dobro i zło, piękno i brzydota pozostają splecione w jakiejś dziwnej symbiozie. Z jednej strony zwykłe życie starca, z typowymi dla codzienności czynnościami, z drugiej jego mroczna przeszłość podważająca wszelkie moralne zasady. Czy do zła można wychować, czy zło można zaszczepić, czy naturalnym jest obraz rozśpiewanych dzieci i ich wynaturzone marzenia, o których mówi wiersz również: „chór dzieci w bawarskiej wsi / pierwszy sopran drugi sopran i alt / śpiewają przy otwartym oknie Brucknera / i na pobliskie pola zsyłają harmonię i ład // marzy im się wąwóz usłany ciałami (…)” (również (spalanie), s. 24).

Jaka jest prawda o człowieku? Czy te przeciwności tkwiące w każdym z bohaterów wierszy Grzegorza Kwiatkowskiego uzupełniają się i tylko razem tworzą ich prawdziwy obraz? Czy rację miał Różewicz, kiedy na pytanie, skąd pochodzi zło, odpowiadał: „jak to skąd / z człowieka / zawsze z człowieka /i tylko z człowieka”12. Te pytania można mnożyć i ciągle rozważać zasadność swoich sądów – w tym tkwi siła wierszy Kwiatkowskiego.

Wydaje się, że twórczość tego młodego poety mogłaby zyskać uznanie także młodych czytelników. Mogłaby stać się materiałem do dyskusji w kontekście literatury wojny i okupacji, kiedy omawia się opowiadania Borowskiego, Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall, Inny świat Herlinga-Grudzińskiego, także poezję z tekstami kanonicznymi Różewicza, Miłosza. To tylko niektóre z możliwości włączenia twórczości najmłodszych poetów do świadomości współczesnego ucznia. Warto byłoby podjąć dyskusję o naturze człowieka, jego powołaniu do wielkości, upadku, dokonywanych wyborach, odpowiedzialności tak, by powstał obraz wielowymiarowy. Literatura najnowsza rzadko gości na lekcjach języka polskiego, częściej pojawia się w okrojonym, co uzasadnione, zakresie podczas olimpiady języka polskiego jako materiał do interpretacji. Trafia zatem tylko do nielicznych uczniów zainteresowanych literaturą spoza kanonu lektur, bo taka jest formuła olimpiady. Warto byłoby te nawyki zmienić i przekonać zarówno nauczycieli jak i uczniów do spotkania z twórczością najnowszą.”

dr hab. prof. UR Alicja Jakubowska-Ożóg

Tekst ukazał się w tomie „Literatura współczesna w edukacji polonistycznej. Analizy i (re)interpretacje”, Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego

FacebookTwitter