Skip to content

Recenzja EP na portalu Trójmiasto.pl

„Nie silą się na oryginalność i perfekcjonizm, za to grają muzykę, która jest szczera i pełna pomysłowych melodii, nawiązujących do dorobku rock’n’rollowych kapel lat 60. Trójmiejska grupa Trupa Trupa wydała właśnie epkę, na której w ciekawy sposób prezentuje swoją wizję gitarowej muzyki. Kwintet istnieje już niemal dwa lata, a w materiałach prasowych wielokrotnie jako inspiracje wymieniają takie zespoły jak The Beatles czy Velvet Underground. Te wpływy w dokonaniach Trupa Trupa wyraźnie słychać – ich muzyka ma w sobie coś z nostalgicznego spojrzenia na muzykę sprzed kilku dekad, a z drugiej strony czuć w niej młodzieńczą pasję. Właśnie ukazała się ich debiutancka epka. Materiał był nagrany przeszło pół roku temu w sali koncertowej klubu Plama pod okiem Adama Witkowskiego.

– Dzięki uprzejmości dyrekcji klubu mieliśmy dla siebie cały dzień – Grzegorz Kwiatkowski, tłumaczy gitarzysta i wokalista zespołu. – Instrumenty były nagrywane na tak zwaną setkę (czyli wszystkie naraz – przyp red.). To wyraźnie słychać – mało sterylna jakość, niedociągnięcia, brud, ale i świeżość. Zależało nam i nadal zależy na świeżości.

Oprócz Kwiatkowskiego, zespół współtworzy basista Wojtek Juchniewicz, perkusista Tomek Pawluczuk, klawiszowiec Rafał Wojtczal i Kasia Łygońska, która jest odpowiedzialna za wizualną stronę zespołu. Można się o niej przekonać podczas koncertów oraz w formie teledysku do utworu „Opór” promującego epkę.

Na płycie znajdziemy zaledwie cztery utwory. Zwracają na siebie uwagę surowym brzmieniem, garażowym klimatem i rock’n’rollową zadziornością pod postacią przyjemnie brzmiących gitarowych riffów, wspomaganych w kilku momentach ciekawie zarysowanymi partiami klawiszy. Muzyka TT ma w sobie sporo z klimatu hippisowskich melodii czy takich współczesnych artystów jak chociażby Devendra Banhart. Słychać, że grupa nie sili się oryginalność – w zamian za to tworzą nieskomplikowane, ale bardzo wyraziście i szczerze brzmiące kompozycje. Te wzbogacone są tekstami Kwiatkowskiego, zarówno po polsku jak i po angielsku.

– Nie mamy żadnych naczelnych zasad i idei pod tytułem: piosenki wyłącznie po polsku albo piosenki wyłącznie po angielsku – tłumaczy. – Śpiewamy tak jak w danej chwili czujemy. Kiedy śpiewam po polsku to brzmi to bardziej naturalnie i bardziej wyraziście. To mój język, który lepiej znam i lepiej nim operuję, ale czasami chce nam się śpiewać po angielsku. To „chcenie” jest na tyle ważne, że słychać je na tej epce. Nagrywając ją nie zmierzamy w stronę perfekcji. Nie jesteśmy stingologami.

Stingolodzy to oczywiście fani Stinga, którzy z nadgorliwością śledzą każde jego postępy muzyczne i ciągle dyskutują o jego dokonaniach. Dla Trupa Trupa detale i szczegółowe dopracowanie nie jest najważniejsze – ich kompozycje brzmią z jednej strony żywiołowo i młodzieńczo, a z drugiej strony są bardzo dojrzałe. Zwłaszcza jeśli zwróci się uwagę na teksty Kwiatkowskiego, jak chociażby w kawałkach „Marmolade Sky” czy fenomenalnym „Oporze”. Muzyk znany jest także z działalności poetyckiej. Na swoim koncie ma już także tomik wierszy.

– To są oddzielne projekty, ale zależy mi na spójności – tłumaczy. – Mam nadzieję że mimowolnie muzyka Trupa Trupa jest w jakiś sposób spójna z moim pisaniem.

Zespół niedługo będzie można usłyszeć na żywo w Trójmieście, a później także poza nim. Jednak muzycy nie spoczywają na laurach – już jesienią zabierają się za pracę nad długogrającym albumem. Czekać warto, bo cztery wydane utwory, zdecydowanie zaostrzają apetyt na więcej.”

Jakub Knera

Recenzja do przeczytania na portalu Trójmiasto.pl

FacebookTwitter