Skip to content

Recenzja Headache – WAFP

„Oj, po bardzo kruchym lodzie stąpa Grzegorz Kwiatkowski, naczelny tekściarz gdańskiej trupy. Poprzedni album zaczął się od wyznania I hate. Wydana przed miesiącem nowa płyta też startuje nieciekawie. Let it snow! – zawodzi pan wokalista. Że niby śnieg na święta? No co za człowiek…

A tak na poważnie: Kwiatkowski coraz śmielej sobie poczyna, jest pewniejszy swoich możliwości i wraz z nabytym doświadczeniem scenicznym umiejętnie odrzuca wyświechtane maniery na rzecz coraz bardziej autorskich rozwiązań. Tak, jest coś w TT z teatralności, z objazdowej cyganerii i pierwiastka magicznego, który tak ładnie został pokazany w serialu Carnivale. Co kompozycja to nowa „maska”. Mroczny anioł (Halleyesonme), romantyczny kochanek (Sacrifice), inkarnacja Jima Morrisona (Headache) czy introwertyczny samotnik (Give’em All) – w każdej odsłonie pieśniarz czuje się naturalnie i nasącza ją własną interpretacją, często dość niekonwencjonalną.

W porównaniu z poprzednią odsłoną, mało jest na Headache doorsowkiego klawisza. Chyba to sprawiło, że płyta brzmi surowiej, bardziej chropowato. Nie przeszkadza to zespołowi zachować wypracowanej psychodelii. Osiąga on ją innymi (ciekawymi) metodami. Bardzo ładnie słychać to na przykładzie Wasteland, gdzie narastającą kakofonię pogłosów i wokaliz przełamuje w refrenie… jaskółczy zaśpiew. Świetnie skonstruowany jest też utwór tytułowy, w którym słuchacz szybko daje się ponieść transowemu rytmowi i narastającej partii perkusji. Co ciekawe – nagromadzona podskórnie energia jest uwalniania partiami, bez efektownego wybuchu, choć w finale pan Grzegorz zdaje się wić w agonii. A to już sztuka tak sprytnie rozładować emocje. Zresztą, manipulowanie emocjami powoli staje się znakiem rozpoznawczym grupy. Najciekawsze rzeczy na płycie to te, gdzie kontrasty są największe. Sky Is Falling ze śpiewem na granicy fałszu, Rise And Fall z końcowym brudem, Getting Older z klawiszem podkradzionym z Kultu… Właśnie uświadomiłem sobie, że wskazałem chyba na wszystkie kawałki!

Coś mi się wydaje, że Trupa Trupa powoli zajmuje miejsce Ścianki. Chłopaki mają podobne podejście do konstrukcji piosenek, tak samo zgrabnie łączą melodię z transowością i okiełznanym hałasem. I mają odpowiednio zwichrowane teksty. A wszystko to sprawia, że Headache jest płytą bardzo dobrą, do wielokrotnego przesłuchania i odkrywania.”

[avatar] www.wearefrompoland.blogspot.com

FacebookTwitter