Skip to content

Recenzja z pisma Migotania Przejaśnienia

„Grzegorz Kwiatkowski (rocznik 1984) w tomiku „Przeprawa” ukazuje czytelnikowi świat ludzkiego upodlenia, nadziei topniejącej z upływem lat, lęku i osiągnięcia w pełni wolnego, nieskrępowanego życia. Dyskretnie szepcze, wzniecając potrzebę buntu niczym „rzeka w okresie powodzi” (powódź). Ukazuje nieuchronność śmierci, ku której się zbliżamy, i którą świadomie odrzucamy, gdy: „nosimy tweedowe marynarki/ słuchamy jazzu /rozmawiamy o Miłoszu/ który zmarł kilka miesięcy temu” (migawki z BBC News). Zastanawia się, czy rozwiązaniem nie będzie stanięcie w obliczu tego co nieuchronne, tak by „nie jeździć na cmentarz/ zasłonić rolety/ drzwi zabić gwoździem// rozebrać się do naga/ podejść do lustra/ i zobaczyć jak się postarzałam/ i zobaczyć jak zbrzydłam// nigdy więcej nie lśnić// nigdy więcej/ nie czekać/ na sygnał” (sygnał) Pytanie, czy to nam pomoże? Czy nie lepiej zanurzyć się w codzienności. Płytkiej, banalnej, obarczonej niedopowiedzeniem i obojętnością. Narkotykiem, morfiną, pomagającą zapomnieć. O śmierci. O życiu. O tytułowym Jasiu Szumilasie, w wieku 3 lat, miesiąca i 10 dni zabranego przez wezbrany nurt rzeki (Jaś Szumilas, ur. 12.06.1996 zm. 22.07.1999). O prawdzie o nas samych. Ukrywających przed innymi prawdę o domu, gdzie babcia piła mocz, i brakowało masła (dom). O dzieciństwie zderzonym ze światem dorosłych. Okaleczonych dzieci, którym ukradziono naiwność i bezinteresowność(niczym). Chyba, że jest się pozbawionym świadomości dzieckiem z zespołem Downa. Z zazdrości wyśmiewanym i lekceważonym ambasadorem spokoju (wybrani). Chyba, że jest się Jane wykopującą w zoo krecie kopce i wpuszczającą do nich ślepe gryzonie. Bezinteresowny dar dla starej kobiety, której „nie zostało (…) zbyt wiele czasu” (Jane). „Przeprawa” jest jak katharsis. Policzek wymierzony przez Kwiatkowskiego obłudnej codzienności, makijażowi dorosłości i maskom zasłaniającym pustkę egzystencji. Okładka tomiku ukazuje schemat przewijający się przez życie. Od wyjścia z dzieciństwa, poprzez dorosłość, skończywszy na starości. Z zamglonym horyzontem, w stronę którego suną postacie z okładki. Dziecko. Młoda kobieta. Staruszka niosąca w siatce bagaż doświadczeń życia i oczekiwań na to, co spotka ją po śmierci.
Łukasz Tenczyński

FacebookTwitter