Skip to content

Kategoria: Trupa Trupa

Więcej na trupatrupa.com.

5kilo kultury

„Już w chwili debiutu (po prostu „LP”) wiadomo było, że zespół Trupa Trupa nie przejdzie bez echa. Podczas gdy części trójmiejskich melomanów wciąż marzyła się jakaś forma spuścizny po Ściance, formacja Grzegorza Kwiatkowskiego po cichu wykształciła zupełnie odrębny, ale też konsekwentny styl, który skrystalizował się dopiero na płycie z dwoma plusami.

Ranking portalu Nowe idzie od morza

„Gdański kwartet nagrywał drugi album o wiele dłużej niż debiut – kompozycje powstawały podczas żmudnych prób w sali wrzeszczańskiej Synagogi. Pod czujnym okiem Adama Witkowskiego muzycy przygotowali płytę liryczną, ale nie pozbawioną zadziorności i energii. Z jednej strony jest głośno i ostro – jak w „I hate” czy rewelacyjnym „Dei”, a z drugiej spokojnie, wystarczy sprawdzić świetne „Felicy” czy „Influence”.

Kulturaonline

„Skąd bierze się fenomen trójmiejskiej sceny? Z uwarunkowań geograficznych, kulturowych czy generacyjnych? Winny dostęp do morza, swoboda w zakresie inspiracji czy nonkonformizm kolejnych pokoleń artystów? W każdym razie, ilekroć coś muzycznego z Trójmiasta w Polskę płynie, brzmi jak z innej planety. Choć to planeta już dobrze zapoznana, o określonym ukształtowaniu terenu. Stąd płyta zespołu Trupa Trupa to objawienie i nihil novi zarazem.

WP.PL

„Nie byłam wielką fanką debiutanckiej płyty gdańszczan, ale druga, choć nie zmieniająca drastycznie stylistyki zespołu, zyskuje w moim prywatnym rankingu o wiele więcej plusów niż sugerują te dwa umieszczone na okładce.

Nikomunikaty

„Trupa Trupa to kolejna kapela z Trójmiasta, której ostatniego albumu słucham od kilku tygodni i absolutnie mnie rozkłada na łopatki. Trójmiasto to wiadomo, kiedyś generowało awangardę, można by długo wymieniać, bla bla bla, a potem …przestałem śledzić. Aż tu nagle i Gówno i Towary Zastępcze i Trupa Trupa. Gdzie ja byłem przez ostatnich parę lat?

Dziennik Gazeta Prawna

„Trudno dokładnie nazwać to, co gra trójmiejska Trupa Trupa. Na swoim drugim krążku prezentują melancholię, jazgot, psychodelię, dynamikę. Gościnnie pojawiają się tu chociażby Mikołaj Trzaska, grający na saksofonie i klarnecie, oraz trębacz Tomasz Ziętek.

Dirty Boots

„Słynne trzęsienie ziemi z powiedzenia Alfreda Hitchcocka stanowi jeden z najbardziej wyświechtanych motywów jakimi recenzent może posłużyć się w tekście. Do nowej płyty zespołu Trupa Trupa pasuje ono jednak niemalże jak ulał. Wspomnianym kataklizmem w przypadku „++” jawi się bezkompromisowo otwierające „I Hate”. I choć odrobinę naciągane byłoby twierdzenie, iż napięcie nieustannie tu narasta (gdyby tak było przy pozycji 10 nasze głowy musiałyby eksplodować) to nie przesadzę pisząc, że opada raczej rzadko, co już wystarczy by płytę tę uznać za arcyciekawą.

DNA muzyki

„Od czasu „Białych wakacji” nie pojawiła się w moim odtwarzaczu polska płyta, którą bym był zdolny zapętlać na ciągłym powtarzaniu. Nie słucham muzyki kompulsywnie, podobnie jak nawet najlepszych książek nie czytam kilka razy pod rząd. Czasem jednak pojawiają się albumy, które zmuszają do kolejnego przesłuchania, kolejnego i kolejnego. I oto jest „++”, który to tytuł pozwalam sobie interpretować nie jako turpistyczne nagrobki, lecz podprogowy przekaz nakazujący dwoma plusami dodawać kolejne odsłuchy.

Gazeta CDN

„Z czym może się kojarzyć nazwa Trupa Trupa? Z cyrkową grupą objazdową, ale też… no właśnie, z rzeczonym trupem. Nowa płyta „++” jest esencją ich psychodeliczno-mrocznego klimatu. Ale nie dajcie się zwieść, że cały album jest smutny. Ten retro wehikuł przeniesie was w najdalsze zakamarki wyobraźni.