Skip to content

Recenzja w Portrecie

„Zeszyty Poetyckie wydały pierwszy tom wierszy z serii Biblioteka Debiutów pt. „Przeprawa” Grzegorza Kwiatkowskiego, poety urodzonego w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Laureat konkursów literackich, znany z publikacji w czasopismach, w tomiku zaprezentował 42 wiersze, pokazując, że jest utalentowanym poetą, który pisze intrygujące teksty. Tom ten uważam za jeden z najciekawszych debiutów roku 2008. Całość nie trzyma się jednej przestrzeni. Wiersze te „odbywają się” w zaskakujących miejscach, dotyczą wielu ludzi, którzy nigdy nie spotkaliby się ze sobą gdyby nie Grzegorz Kwiatkowski, który zgromadził ich, pomógł im spotkać się w swoim świecie, w miejscu zwanym „Przeprawa”. Znalazło się tu miejsce dla Klauna Peppego z miasta Kukuty, którego bohater liryczny zabił. Mieszka tu starsza pani, która w kawiarni Greco zostawiła czarny notes oraz znana skrzypaczka i jej adorator wieszający się na strunie, kiedy ona gra sonatę a-moll. I najstarszy z plemienia, który odważnie poddał się, zamieszkał sam w igloo, by plemię mogło udać się na poszukiwanie ryb, niemając w nim niepotrzebnego balastu. Spotkamy tu również żebraka, który był nauczycielem, ale przede wszystkim poznamy białe małpy. I ten wiersz pozwolę sobie zacytować w całości jako ten, który według mnie oddaje doskonale klimat całego tomu, jego powagę połączoną ze specyficznym humorem, dającym nam wrażenie nierzeczywistości. Jakby wszystko to, co wydaje nam się nierzeczywiste miało być właśnie najbardziej dotkliwym elementem tego, co odczuwamy i postrzegamy.

białe małpy w termalnym stawie
naokoło stawu jest śnieg
a w powietrzu unosi się para

nagle małpy stają się niespokojne
(pewnie wyczuły że chcę je opisać)
jedna z nich wychodzi z wody i mówi:

jesteśmy białymi małpami
w termalnym stawie
naokoło stawu jest śnieg
a w powietrzu unosi się para

Niespotykane stworzenia w fantazyjnym miejscu, które (przecież mogłoby istnieć) wywołują niepokój. Kanałem, którym jest Grzegorz Kwiatkowski, przedostają się ze swojego świata do nas. W tym niepokoju, drżeniu małpy wyraźnie sobie drwią. Robią to z wdziękiem właściwym tylko białym małpom, nikt nie potrafi tak wychodzić z termalnego stawu, nikt nie spogląda na mnie w taki sposób. Biała małpa może być tu alegorią człowieka lub kogokolwiek, ale cieszę się, że jest przede wszystkim białą małpą.Taki ton zachowuje większość wierszy Kwiatkowskiego, które często spełniają rolę krótkich, alegorycznych przypowieści, skrywających prawdę o człowieku, o miejscu, w którym się on znajduje. Mimo tego, że są błyskotliwe, nie sprawiają wrażenia głupkowatych, przeciwnie, to wbrew pozorom stonowana i rozważna liryka. Prócz dojrzałości, specyficznego klimatu, mamy tu również bezpardonową walkę ze stereotypami, bunt przeciw szablonowemu rozumieniu wielu pojęć. Zresztą, sam język, słuch literacki poety nie jest szablonowy. I właściwie Kwiatkowski nie musi się zajmować klarownie zdefiniowanymi pojęciami. Nie moralizuje, nie krzyczy: „to jest złe, tamto źle, powinno być tak…”. Po prostu pisze nietuzinkowe wiersze. Pisząc o śmierci nie stawia nas przed ścianą płaczu. Pokazuje człowieka, który tuż przed śmiercią jest przede wszystkim tym kim jest od lat, kimś zwyczajnym, który zajmuje się swoimi sprawami:

kiedy umierałeś mieliśmy styczeń najcieplejszy od trzystu lat
resztką sił podszedłeś do okna i powiedziałeś:
nareszcie spadł śnieg
(melisa szałwia i mięta)

Język tych wierszy, podobnie jak rekwizyty i ludzie, pochodzi ze świata dotkliwie bliskiego autorowi, ale przechodzi one odpowiednią kurację zanim znajdzie się w wierszu, zanim będzie oznaczać wiersz. Dzięki niej nie tyle nazywa rzeczy, ile stara się dotrzeć do tajemnicy lub otworzyć ją przed nami. Tu amazońskie wzgórza mogą pojawić się nieoczekiwanie, ale nie będą sprawiały wrażenia czegoś niestosownego. Wraz z pojawieniem się stanowią nieodzowny element całego świata tomu „Przeprawa”. To niewątpliwie udany debiut. Ta książka to bezpretensjonalna i niebanalna legenda, podróż po niezwykłej wystawie ludzkich osobowości, po przypadkach kolejnych bytów snujących się w głowie autora. W każdej z tych postaci jest trochę z czytelnika, kimkolwiek by nie był. Potrzeba jednak wysiłku wyobraźni, byśmy mogli pójść śladami poety, który ma w owej galerii niezłą przeprawę. Poszukiwanie, odkrywanie, próba wyznaczenia nowego szlaku nigdy nie należy do prostych zadań. Do tego momentu (wydania książki) jest to udana przeprawa. Oby pozostałym czytelnikom chociaż po części udało się to, czego dokonał Grzegorz Kwiatkowski.”

Marcin Włodarski

Recenzja dostępna również na stronie pisma.

FacebookTwitter